TWOJE DZIECKO NIE CHCE CHODZIĆ DO SZKOŁY? JEST JEDNO PYTANIE, KTÓRE MOŻE TO ZMIENIĆ! Niedzielny obiad. Siedzimy przy stole, jemy jak gdyby nigdy nic i nagle Córka oznajmia "Ja nie chcę iść jutro do szkoły". Śniadanie, obiad, kolacja - to są posiłki, które staramy się jeść bez gadania. Zwyczajnie dlatego, że jak Córka powie chociaż jedno zdanie, to już później jest lawina. Zdążę zjeść ja, Mąż, Syn, pies, sąsiad, nawet Pan ze sklepu na rogu, a ona dalej będzie gadać o czymkolwiek, byleby tylko pogadać. Wiadomo jaki efekt... Obiad zimny, wkurw gotowy, a tej paszcza się nie zamyka. Gdy jednak usłyszałam to zdanie, które sama wypowiadałam dość często w czasach moich szkolnych, poostanowiłam poruszyć ten temat, w nieco inny sposób. Zadałam jedno pytanie, które stworzyło ciekawą wymianę zdań, co poskutkowało tym, że Córka zmieniła patrzenie na szkołę. Nie poszłam na skróty, nie rzuciłam na odwal się tekstem w stylu "Gówno mnie to obchodzi, idziesz do szkoły, bo tak. I jedz, bo Ci wystygnie". Zapytałam "A gdybyś mogła wybrać, co byś chciała robić, zamiast chodzić do szkoły, to co by to było?" I w tym momencie zobaczyłam jej jakże wielkie zdziwienie i pełną konsternację, pomieszaną z lekkim szokiem i próbą wymyślenia czegoś. Rzuciła szybkie "chodziłabym na basen". No ale z kim? Z koleżanką z klasy? Koleżanka by była w tym czasie w szkole. Z Tatą? Tato pracuje w nocy, więc w dzień śpi. A dalej? Jakie urodziny na trampolinach z przyjaciółmi? Bo przecież to cale tałatajstwo to ze szkoły właśnie będzie. Jakie występy, które tak uwielbia? Przecież nie chodziłaby do szkoły. Jakie dyplomy, nagrody za frekwencję czy pochwały za naukę? Przecież nie chodziłaby do szkoły. Jakie wspinaczki po szkolnym budynku w trakcje lekcji? Przecież nie chodziłaby do szkoły. Nie byłoby tych wszystkich Kinder Party, na których była. Nie umiałaby tak mnóstwo rzeczy, których się nauczyła w szkole. Gimnastyka? Nowe piosenki? No jak? Skąd? Mnie osobiście daleko do roli nauczyciela, no wiecie... Pięć minut później usłyszeliśmy "Chcę chodzić do szkoły". Następnego dnia rano wyskoczyła z łóżka i do szkoły prawie pobieła. Nie było wykładu o tym, dlaczego ona MUSI. Były odpowiedzi na jej pytania i przypomnienie ile w szkole się nauczyła. Motywacja czy jakoś tak. Jaki jej angielski jest cudny po zaledwie kilku miesiącach. Jakie bombowe przyjaźnie zawarła i zawiera dzięki szkole. Córka zmieniła patrzenie na szkołę. Przestała jej się kojarzyć tylko z "nudnym pisaniem litery K" - jak to ona nazwała. Minusy szkoły zostawiła w tyle, skupiła się na plusach. Jedno pytanie, krótka rozmowa, bez nudnego monologu i wszyscy zadowoleni. Można? Można ;)

pon, 10 wrz 2018, 23:56

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Opcje
Udostępnij

Statystyki

Fanpage

Notatki Podwójnej Matki

Pozostałe

Fanpage

Zawartość serwisu chroniona jest polskim i międzynarodowym prawem autorskim.
Prawa do wszystkich treści zamieszczonych na stronach Serwisu zastrzeżone są na rzecz ich autorów.
Korzystanie z Serwisu oznacza akceptację regulaminu oraz polityki prywatności.

Made in Poland

Copyright © 2018 promujbloga.pl
Wszystkie prawa zastrzeżone.