Hej wrzucam wam obiecany pierwszy rozdział Ceny pocałunku! Dajcie znać jak wam się podoba ❤️ Wydawnictwo NieZwykłe . . . . . Rozdział pierwszy Dwa lata, trzy miesiące i dwanaście dni później No dobrze, może i zaczynałam się odrobinę ślinić, gdy kuzynka dźgnęła mnie łokciem, żebym przestała gapić się na słodziaka po drugiej stronie dziedzińca, którego może i… okej, którego bezwstydnie rozbierałam wzrokiem. – Dziewczyno, nawet o nim nie myśl. Nie byłoby cię na niego stać, nawet gdybyś rozbiła świnkę skarbonkę. Zamrugałam, odchrząknęłam, po czym wymamrotałam: – Wybacz, co mówiłaś? – Mówiłam „nie”. Mowy nie ma. Nie stać cię na niego. Zmarszczyłam nos i gapiłam się na niego nadal, bo cóż, niby jak miałabym oderwać od niego wzrok? Był podręcznikowym przykładem przystojniaka. I właśnie tak miałam zamiar go nazywać: Przystojniak. – Że co? A on jest na sprzedaż czy jak? – Zaśmiałam się z własnego żartu. Eva poklepała mnie po kolanie ze współczuciem. – Tak. Rzecz w tym, że jest. Mina mi zrzedła. – Jak to? Siedziałyśmy z Evą na jednej z ławek przed głównym budynkiem Waterford County Community College i przyjmowałyśmy poranną dawkę kofeiny i cukru, kłócąc się, która ma ładniejsze buty, kiedy kątem oka dostrzegłam Przystojniaka. Odwróciłam się, by na niego spojrzeć i tak… buty? Jakie buty? Ale poważnie. Był diabelsko piękny. Z paskiem torby przecinającym na ukos jego klatkę piersiowa opierał się o jedną z wielu kampusowych rzeźb z brązu przedstawiających zwierzęta, i rozmawiał z grupką innych facetów. Miał na sobie dżinsy i prostą koszulkę, nie powinien się więc wyróżniać. Ale robił to. O rany, i to jak. Jego ciemne, falowane włosy zdawały się wołać: „Reese, Reese! Przeczesz palcami tę dziką, wspaniałą czuprynę”. Powaga. No dobrze, może i nie widziałam go z bliska. To znaczy ze swojego miejsca nie byłam w stanie dostrzec dokładnie jego twarzy – a to atrakcyjne rysy zwykle jako pierwsze przykuwały moją uwagę. Ale zapomniałam o tym, bo miałam mocne przeczucie, że jego uśmiech potrafił łamać serca. Łamał moje właśnie w tamtej chwili. Było coś takiego w jego aurze, co zdradzało, że jest zmysłową, pewną siebie, czarującą bestią. Emanowało z niego falami, gdy stał w typowo męskiej, luzackiej pozie, z ręką niedbale przerzuconą przez grzbiet nieruchomego rumaka. Ten chłopak był dziełem sztuki, o wiele bardziej pociągającym od góry metalu, o którą się opierał. Nie mogłam oderwać od niego oczu. dziewczyny. – Powiedz mi tylko, że nie prześladował i nie zaatakował swojej byłej – Nie – zapewniła mnie Eva. – On nie ma nawet żadnych byłych dziewczyn. Bo jest żigolakiem. O tak, zrobiła to. Powiedziała coś takiego głośno. Pośrodku tętniącego życiem kampusu. Jakby to było coś normalnego. Oderwałam wzrok od Przystojniaka i zagapiłam się na kuzynkę, której – a jakże – zdarzało się czasem bredzić. Ale serio, tym razem przeszła samą siebie. – Słucham? Eva uśmiechnęła się krzywo.– Uprawia seks za pieniądze. Jakbym potrzebowała słownikowej definicji żigolaka. Bez jaj. – O czym tu mówisz, do licha? – Mówię o Masonie Lowe, tym facecie, którego obcinasz wzrokiem. – Przechyliła głowę w kierunku Przystojniaka, który ciągle opierał się o rzeźbę konia. – Wiem, nie możesz przestać na niego patrzeć. Jest wspaniały, muszę się zgodzić. W liceum był dwie klasy wyżej ode mnie i na drugim roku miałam z nim cztery godziny matmy w tygodniu, więc tak, sama raz czy dwa śliniłam się na jego widok. Ale wierz mi, skarbie, on jest poza twoim zasięgiem. Bo jest przeklętym żigolakiem. Gapiłam się na nią bez słowa, bo, eee, niby co miałam odpowiedzieć na coś podobnego. Eva dodała więc z naciskiem: – Nie żartuję! – To przenośnia, tak? – Nie, mam na myśli dokładnie to, co powiedziałam, dosłownie. Uniosłam brew. – A wiesz o tym, bo…? – Nie wiem. Po prostu… wiem. Wszyscy wiedzą. Oprócz glin oczywiście. W przeciwnym razie trafiłby do paki za nielegalną prostytucję czy coś. Każdy słyszał plotkę, że pracuje w klubie country, żeby zapewnić sobie przykrywkę na spotkania z klientkami, które, tak się jakoś składa, są najbogatszymi i najgorętszymi kobietami w hrabstwie, płacącymi fortunę za zadowolenie ich… w każdy sposób. Jestem pewna, że niektóre koleżanki mojej mamy go miały. Szeroko otworzyłam usta. Przypatrywałam się jej bacznie całą minutę, nim parsknęłam śmiechem, trącając ją w ramię. – O Boże. Ale z ciebie kłamczucha. Rany, E., przez chwilę ci uwierzyłam. – Co? – Eva wyglądała na urażoną. – Przysięgam na Boga, nie kłamię. Chcesz iść go zapytać? – Złapała mnie za łokieć i usiłowała wstać, pociągając mnie za sobą. Tak, jasne. Mowy nie ma. Hormony by mnie zabiły, gdyby znalazła się teraz w pobliżu Przystojniaka. Jego testosteronowe promieniowanie by mnie spopieliło, zupełnie jakbym za bardzo zbliżyła się do słońca. A nie miałam na sobie wystarczającej ilości filtra na taką akcję. Posadziłam nas z powrotem na ławce. – Co ty wyprawiasz? Nie możesz tak po prostu podejść do kogoś i zapytać go, czy jest żigolakiem! Eva zareagowała w typowy dla siebie sposób. Wzruszyła ramionami, po czym odgarnęła włosy. – Dlaczego nie? Nie sądzę, żeby się wypierał. Z pewnością to żaden sekret. Odrzuciłam głowę do tyłu i wybuchnęłam śmiechem. Wow. Czasem nie mogłam wytrzymać z tą dziewczyną. Jej pomysły były… cóż, dziwaczne. W sumie uwielbiałam to w niej, ale i bardzo mnie to zawstydzało. Niestety sama nie byłam równie otwarta jak moja żywiołowa krewna. Bardziej niż do podobnej zuchwałości miałam raczej skłonność do oblewania się koszmarnym rumieńcem. Nie zrozumcie mnie źle, w żadnym razie nie byłam nieśmiała, ale daleko było mi do Evy Mercer. Przystojniak, czy też Mason Lowe, jak nazwała go Eva, zupełnie jakby wyczuł, że rumienię się teraz z jego powodu. Spojrzał w naszym kierunku i nawiązał kontakt wzrokowy. Ze mną. Przestałam się śmiać. Uśmiech zniknął mi z twarzy. Zdaje się, że przestałam też oddychać. Niech to licho, ten chłopak z pewnością wiedział, co znaczy gorące spojrzenie.– Panie, miej litość – wymamrotała Eva. Nie odpowiedziałam. Nie mogłabym, nawet gdybym chciała. Za bardzo skupiałam się na prądzie przebiegającym przez moje ciało. Palce u rąk mrowiły mnie, a te u nóg podwinęły się, jakby niewidzialna, kinetycznie naładowana wiązka energii połączyła mnie ze stojącym niecałe pięćdziesiąt metrów ode mnie ciachem, które zdawało się podtrzymywać naszą więź samym tylko spojrzeniem. Zgadza się, między nami była tak silna chemia. Nie popadam nawet w przesadę. Okej, może trochę. Ale niedużo. Mason przerwał nasze połączenie, przenosząc uwagę na Evę. Sapnęłam z ulgą, bo poczułam się, jakby ktoś zerwał mi plaster z duszy. Nie żebym mogła to dostrzec, ale przysięgłabym, że zmrużył oczy, gdy skupił się na mojej kuzynce. Potem jeszcze raz szybko zerknął na mnie i nagle odniosłam wrażenie, że jego spojrzenie jest oskarżycielskie. Potem odwrócił się do swojej grupki, całkiem nas ignorując. Nigdy wcześniej zwykłe spojrzenie tak na mnie nie podziałało. Wypuściwszy drżący oddech, przyłożyłam dłoń do walącego serca. Pewnie nie czułabym się bardziej wstrząśnięta, niż gdyby teraz mój puls zniknął i ktoś użyłby defibrylatora, by przywrócić mnie do życia. – Wow. – Tak – wymamrotała Eva, równie oszołomiona. – Chyba muszę zapalić. Odwróciłam się do niej, mrugając. – Przecież nie palisz. Przewróciła oczami. – Przysięgam, czasem mam wrażenie, że wcale nie jesteśmy spokrewnione. To była przenośnia, ReeRee. Jezu. Ciągle jeszcze nie byłam w stanie myśleć jasno, więc wymamrotałam jedynie słabe: – Och. – A potem wzruszyłam ramionami. – Cóż, moje błyszczące balerinki nadal wygrywają z twoimi sandałami. – Śnij dalej – parsknęła. – Ten sezon należy do sandałów. – Mówiąc to, zaczęła gapić się na moje ciacho. – Nieważne – odparłam nadąsana, walcząc z szalonym pragnieniem, by pociągnąć ją za włosy i krzyknąć, że ja zobaczyłam go pierwsza albo chociaż przypomnieć jej, że ma chłopaka. – Wyluzuj, E. Tylko sobie patrzyłam. Przecież nie chcę wyjść za niego za mąż ani wprowadzić się do niego. W ogóle nie jestem w tym momencie gotowa na kolejny związek. – Nieważne – powtórzyła Eva, ale o wiele bardziej nieuprzejmym tonem niż ja. – Mówiłam, że jest poza zasięgiem. Do diabła, coś wpełzło jej do płatków śniadaniowych i w nich zdechło? I dlaczego ciągle się na niego gapiła? Serio, wkurzało mnie to, bo przez to ja nie mogłam znów na niego popatrzeć. Dwie dziewczyny obcinające wzrokiem tego samego faceta to po prostu żenada. Och, do cholery, mogła się na niego gapić, jeśli chciała. Ja i tak byłam zbyt onieśmielona, by znów na niego spojrzeć. No bo co, jeśli odwzajemniłby spojrzenie ? Nie byłam pewna, czy zniosłabym drugą taką falę uderzeniową w ciągu jednego dnia. Co prawda jeszcze pewnie nikt nie przedawkował pełnych żądzy spojrzeń, ale z Przystojniakiem w pobliżu mogłam być pierwsza. Skupiłam się więc na swoim planie, który wyświetliłam na telefonie dwie i pół sekundy przed tym, jak stałam się boleśnie świadoma istnienia Masona Lowe. Dopijając latte, sprawdziłam, w jakiej sali mam pierwsze zajęcia. Ciepły napój paliłmój przełyk, ale to był przyjemny rodzaj bólu. Dzięki niemu mogłam zapomnieć o sami-wiecie-kim. Przełknęłam ślinę w milczeniu, by schłodzić rozpalone gardło, i mruganiem odgoniłam łzy. – Więc… – Minęła chwila, nim udało mi się dokończyć. – Mówiłaś, że literaturę mamy razem, tak? – Tak – odpowiedziała Eva. Sądząc po tej krótkiej odpowiedzi, ciągle się gapiła. – Cóż, zaczyna się za… trzy minuty. Lepiej już chodźmy. – Na ten moment byłam gotowa zrobić wszystko, byle się podniosła i oderwała spojrzenie od mojego ciacha. Mogłam wykorzystać w tym celu nawet zajęcia z literatury angielskiej. Dostrzegłszy kosz w pobliżu, wycelowałam do niego pustym kubkiem. Po trzech latach grania w drużynie koszykówki trafiłam idealnie. – No to do dzieła – ogłosiłam, zbierając rzeczy. Ale Eva przysunęła się do mnie tak, że niemal na mnie weszła. – Czekaj. – Jej głos stał się zachrypnięty i poważny, gdy położyła mi rękę na nodze, by zatrzymać mnie w miejscu. – Będzie tędy szedł. Wciągnęłam ostro powietrze, unosząc wzrok. Mason porzucił już rzeźbę z brązu i zmierzał chodnikiem w stronę głównego wejścia. Problem w tym, że ławka, na której siedziałyśmy z Evą, znajdowała się na końcu drogi, którą szedł. Będzie przechodził tuż obok nas. Będą nas dzieliły od niego tylko trzy metry powietrza. Panie w niebiosach, proszę, wybaw mnie. Czy przetrwam taką bliskość? Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia. Mój oddech stał się nagle cięższy oraz nierówny. – Patrz teraz – wyszeptała mi Eva do ucha. Spojrzałam na nią z nadzieją, że doradzi mi, jak powinnam się zachować. Ale ona nie zdawała sobie sprawy z mojego zbliżającego się ataku paniki. Dostrzegłam na jej twarzy przeklętą złośliwość. Złapałam ją za nadgarstek. – O Boże. Co chcesz zrobić? Przystojniaka. Eva jedynie uśmiechnęła się jak kot z Cheshire, patrząc na mijającego nas – Dzień dobry, Mason! – zawołała. Spięłam się cała i zagłębiłam paznokcie w jej nadgarstku, starając się zmusić ją do milczenia. Ale ona już machała, by zwrócić jego uwagę. Spojrzał na nią obojętnie. Skinął głową w ramach powitania, jak robią to chłopaki. – Co tam? Roztopiłam się i jęknęłam rozmarzona. Ale, niech mnie licho, jego głos przykuwał uwagę równie mocno, jak jego ciało. Był głęboki, ale płynny oraz zdecydowanie zbyt grzeszny, by mógł należeć do kogoś tak ładnego. Sprawiał, że miałam ochotę zamknąć oczy i po prostu… rozpłynąć się. – Dobrze dziś wyglądasz – powiedziała Eva powabnym tonem, w którym czaiło się niespecjalnie ukryte zaproszenie. Przechyliła głowę na tyle, by słońce padło na jej nieskazitelną cerę i pozwoliła, by jej piękne, platynowe włosy opadły na pokaźne piersi. Nie mogła wymowniej dać mu do zrozumienia, że chce, by ją wziął, no chyba że wykrzyczałaby to na głos. – Co powiesz na to, żebyśmy darowali sobie poranne zajęcia i porobili coś… ciekawszego?Mason Lowe parsknął niezainteresowany, w tym samym momencie, w którym ja zawołałam: – E.! Naprawdę musiałam przypominać jej o tym, że ma chłopaka? Przystojniak skupił uwagę na mnie, gdy syknęłam na Evę, i nagle jego wzrok nie był już obojętny. Jego intensywne spojrzenie paliło mnie i, owszem, będę potrzebowała całej tubki maści aloesowej, by uśmierzyć to rozkoszne pieczenie. Po raz kolejny uwięził mnie swoim wzrokiem. Ciężkie spojrzenie sprawiło, że zamarłam, jakbym nagle ważyła milion kilogramów. Byłam w stanie tylko się na niego gapić. Nie mogłam przez niego oddychać, zupełnie jakbym dostała cios w splot słoneczny. Wciągnęłam powietrze, by dostarczyć tlen do płuc. Z odległości trzech metrów wyglądał nawet lepiej. Brak kolegów nie odbierał mu w ogóle uroku. No i ta twarz. Przysięgam, anioły zebrały się wokół niego i czciły ją pieśnią. Prosty nos, mocno zarysowane brwi, kwadratowa szczęka i podbródek z dołeczkiem . Miał wszystkie cechy samca alfa, jakie może mieć mężczyzna. Był po prostu ucieleśnieniem męskości. Gdy oderwał ode mnie wzrok, poczułam się wyczerpana, opuszczona. Patrzyłam, jak mija nas i zmierza w kierunku drzwi. A potem znika. Oblizałam rozchylone usta, po czym odwróciłam wzrok do kuzynki. – Okej. – Usłyszałam swój słaby głos. – Chyba jestem w stanie uwierzyć, że kobiety płacą mu za seks. – Jasne, że tak – zamruczała Eva. – Sama skorzystałabym z jego usług, gdyby było mnie stać. Brzmiała na zbyt zdecydowaną, więc trąciłam ją kolanem. – A co z Alekiem? Spojrzała na mnie pustym wzrokiem. – Hmm? Z kim? Uniosłam brew. – Twoim chłopakiem. – Och. – Zamrugała, dochodząc do siebie. Nonszalancko wzruszyła ramionami, po czym wstała i przewiesiła torbę przez ramię płynnym, eleganckim ruchem godnym supermodelki. – Mason to tylko mrzonka. Jak powiedziałam, nie stać nas na niego. Coś w doborze jej słów podpowiadało mi, że wie to z autopsji. Zmartwiłam się tym, ale nie zapytałam. Ostatnie, na co miałam teraz ochotę, to zajmowanie się facetami. A czy Przystojniak był żigolakiem, czy nie, z pewnością oznaczał kłopoty. Eva najwyraźniej coś o tym wiedziała. Po raz pierwszy w życiu opanowałam ciekawość. W ciszy ruszyłam za kuzynką do drzwi college’u i wkroczyłam w nowe życie jako Reese Alison Randall.

Sat, 9 Mar 2019, 10:53

Comments

Sign in to add a comment.

Options
Share

Stats

Fanpage

The content of the site is protected by Polish and international copyright laws.
All rights to the content of the Site are reserved to their authors.
Using the Website means acceptance of regulations and rivacy policy.

Made in Poland

Copyright © 2019 promujbloga.pl
All rights reserved.